Zamiast testować granice prawa, warto stosować zasady odpowiedzialnej turystyki:
Wędrówki po dzikich ostępach to dla wielu z nas synonim wolności. Jednak ta wolność często kończy się tam, gdzie zaczyna się tabliczka „Teren prywatny”. W Polsce granica między prawem do swobodnego poruszania się a świętym prawem własności bywa zarzewiem konfliktów. Co mówi prawo, a co podpowiada zdrowy rozsądek? Co grozi za wejście na teren prywatny? Co mówi prawo, a co podpowiada zdrowy rozsądek
Wbrew powszechnemu przekonaniu, samo postawienie stopy na cudzej ziemi nie zawsze oznacza wizytę na komisariacie, ale konsekwencje mogą być dotkliwe: Jeśli właściciel wyraźnie zażąda opuszczenia pola
Gdy wędrowcy wkraczają na prywatne tereny – kłopoty czy prawo do natury? lasu czy łąki
Pracownikom firm dostarczających media (po uprzednim powiadomieniu). Pracownikom socjalnym.
: Tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana. Jeśli właściciel wyraźnie zażąda opuszczenia pola, lasu czy łąki, a wędrowiec tego nie zrobi, popełnia wykroczenie z art. 157 Kodeksu wykroczeń (grzywna do 500 zł).
Istnieją wyjątki, w których właściciel musi wpuścić gości na swoją posesję. Prawo to przysługuje m.in.: Służbom ratunkowym (Straż Pożarna, Pogotowie).